czwartek, 20 lutego 2014

Kocha ciebie niebo! /The sky loves you!

Piękny dzisiaj mamy poranek we Wrocławiu.
W takie dni aż się chce wstać z łóżka. Świeci słońce a niebo jest cudownie błękitne, ani śladu chemicznych, sztucznie wytwarzanych chmur dzisiaj. Ach gdyby jeszcze było już lato...
Jest koniec lutego i czuje się już w powietrzu wiosnę. U mnie jakimś sposobem zawsze oznacza to lepsze czasy.
Wiele lat z rzędu już taka sytuacja się powtarza...mam zwykle trudniejsze zimy...trudne końce roku a wiosna zapowiada dla mnie zawsze coś nowego i do tego zwykle jakieś zmiany na lepsze. 
Tym razem będzie to m.in nowa, ciekawa praca, Grafika/Graphic Designer'a ale także, co mnie niezmiernie cieszy - Fotografa. 
Bardzo się cieszę, że zdecydowałam się na tę zmianę, bo już od dłuższego czasu czułam, że tego potrzebuję i miałam nadzieję, ze oprócz grafiki, będę miała okazję pracować z fotografią. O dziwo opłacało się wierzyć w to, że można w moim zawodzie pracować inaczej niż tylko na śmieciową umowę...
Od rana z głośników leci u mnie stara, ulubiona piosenka zespołu Rezerwat, "Kocha ciebie niebo". Świetny moim zdaniem kawałek legendy nurtu new romantic z lat 80-tych. 
Głos wokalisty przypomina mi jak żywo Roberta Smitha z The Cure. Uwielbiam z resztą całą płytę "Serce" z której utwór pochodzi.
Więc...kocha ciebie niebo... tak się właśnie dzisiaj czuję, od kiedy otworzyłam oczy. 
Zwykle jest u mnie tak, że mam jakiś dzienny utwór przewodni, który odtwarza mi się w głowie sam, nawet kiedy nie słucham muzyki. Chodzi za mną wszędzie i nucę go sobie pod nosem cały dzień.
Utwór Rezerwatu, nasuwa mi wspomnienie zeszłego lata...wyprawę z moim ukochanym i przyjacielem, na ruchome wydmy w Łebie.
Fantastycze były to widoki...piasek niesiony przez silny wiatr sypał się nam na stopy aż do bólu i ogromna, pełna światła przestrzeń.
Jak ja kocham takie obrazy...majestatyczny krajobraz wydm, prawie jak powierzchnia Marsa, tylko z ziemskim błękitnym niebem usłanym barokowymi, "ciężkimi" chmurami. Było w tym coś jednocześnie patetycznie wzniosłego i dziecinnie radosnego - samo sedno przestrzeni, istne amor vacui.

It's such a beautiful day today in Wroclaw. Really.
You can watch clear blue sky with no trace of chemtrail clouds.
I dream about summer...but you can feel the spring in the air. Spring always means something new and better for me...This time it's going to be a new job :) not only as a 2D Artist/Graphic Designer but also as a Photographer. I just can't wait! I'm so happy I've decided to make a change and I just now it's going to be better. I've been a contract worker for so long now...even though I wasn't working freelance. It's so great that now I found stability of employment ant that it's still possible in my job.
Today's song is "The sky loves you" by legendary 80's polish new romantic band - Rezerwat.  The singer's voice reminds me of Robert Smith from The Cure. I love that song...as the whole record called "The Heart" - I think it's a great and one of very few good samples of new romantic wave in polish music. 
That song reminds me of last summer vacation while me, my friend and my boyfriend were visiting moving sand dunes in Łeba. It was amazing...sense of amor vacui, vast space of sand almost like the surface of Mars and heavy, baroque clouds floating on the crystal blue sky...marvelous!. This kind of view makes me feel so free and happy as a child.














 fot & the movie: Paweł Zogata


W szafie pojwiło się u mnie kilka nowości, jak kwiecista, czarna koszula w błękitne ptaki, jasno błękitne jeansy z przeszyciami, ale też postanowiłam pokazać swoje ukochane, sprawdzone już "starocie".
Strasznie dużo frajdy sprawia mi tworzenie takich zestawów...to taki mój "mood lookbook".
Dzisiaj przewodni motyw to piasek i niebo...i wolność, a jeśli wolność to dla mnie koniecznie latanie i ptaki. Ostatnio dopadła mnie prawdziwa mania ptactwa...niestety jestem dosyć drobnej budowy jak na mega naszyjniki, pokroju tego z Pull & Bear i już zostałam obśmiana, że wyglądam jak sędzina...
No cóż, jest spory i dosyć ciężki, ale ja rzadko noszę biżuterię w ogóle i jeśli już, to lubię konkretne formy. Wolę założyć jeden, że tak powiem solidny, zwracający na siebie uwagę naszyjnik, niż obwiesić się sporą ilością małych, jak choinka.
Buty z kolei...to osobna historia. Jestem wielką fanką umiejętnie noszonych frędzli. Wiem, że są tacy, którzy się z tego podśmiewują, ale ja swoje wiem. Frędzle podkreślają ruch, fantastycznie wyglądają w tańcu i są dla mnie synonimem jakiejś zewnętrznej energii.
Czarne, niezwykle proste w fasonie, skórzane sztyblety ze srebrnymi okuciami i pasmem frędzli po pokach to moja wielka ubraniowa miłość. Sprowadziłam je specjalnie, z Hiszpanii ( http://www.pullandbear.com ) bo niestety nie mogłam ich dostać w żadnym stacjonarnym sklepie tej marki w Polsce. Nie dość, że są dla mnie kwintesencją frędzli w wersji stylowej, to jeszcze są niesamowicie wygodne, no żyć nie umierać. Przechadzając się w nich czuję się jak Hermes ze skrzydłami na stopach ;)
Na koniec będzie o mojej zdobyczy z second handu, idealnej, skórzanej, średniej wielkości listonoszcze z Topshop'u. Kosztowała 4x mniej niż nowa, a wygląda jak nowa. Kocham takie okazje.


I've got few new things in my closet...but I also want to show you my oldies.
First will be my floral black shirt with blue birds print, than my new skinny light-blue biker jeans and my absolute fav black feaux suade biker jacket. I really love this stuff. Today's motive is freedom, blue sky, sand, birds and flying :)
Pull & Bear's eagle necklace is kind a heavy  one I must admit...and I'm a skinny, petite person but as I like wear small amounts of jewelery I think that it's not so bad to make it an impact. I prefer one big, cool shaped necklace than few smaller ones.
Next thing I really love are my fringed leather ankle boots. I'm a fringes lover I won't lie to you...I just think that wearing fringes heightens the sense of movement. Walking in those fringed boots make me feel like Hermes, one of old greek gods always pictured with wings on his feet. 
In the end there's my second hand treasure - my perfect medium leather satchel bag from Topshop. Looks like new and was 4 times cheaper than new one.







 biker skinny jeans: Pull & Bear (http://www.pullandbear.com), biker jacket: Pull & Bear, blezer: Zara, fringed suade cowboy boots: Stradivarius





shirt: ROMWE (http://www.romwe.com), fringed ankle boots: Pull & Bear, eagle necklace: Pull & Bear, ring: Stradivarius






my perfect leather medium satchel bag: Topshop


Gdyby ktoś miał ochotę posłuchać na żywo, to we wrocławskim, rockowym klubie Od Zmierzchu do Świtu, legendarny Rezerwat zagra 17-go maja 2014. Polecam i zapraszam :)

 Link do wydarzenia: Rezerwat - Od Zmierzchu do Świtu, Wrocław, 17.05.2014


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz